Kwiaty domowe,  Rośliny

Kwiaty doniczkowe. Kto ze mną mieszka? Część 1

Obecnie na 39m2 mieszkają ze mną na stałe 23 kwiaty doniczkowe. Do tego dochodzą rośliny rotujące – takie, które pojawiają się tylko sezonowo lub są jadalne i po jakimś czasie są całkowicie zjedzone. Nie liczę balkonu – tam gnieżdżą się kolejne rośliny. Boję się liczyć ile.

W dwóch wpisach przedstawię wam moich domowników, może któryś wpadnie wam w oko. Dziś część pierwsza.

Skrzydłokwiaty – od tego się zaczęło.

Moja przygoda z roślinami zaczęła się naprawdę niedawno. Chyba dwa lub trzy lata temu kupiłam pierwsze kwiaty do mieszkania. Na promocji w Biedrze za 2 zł za sztukę nabyłam 2 skrzydłokwiaty. Obecnie mam ich w domu 8. Absolutnie je uwielbiam. Są niewymagające, pięknie kwitną i oczyszczają powietrze. Według Nasa to jedne z najzdrowszych roślin, którymi powinniśmy się otaczać.

Palma z Ikei. Areka.

Bardzo lubię egzotyczne rośliny, więc jak znalazłam w Ikei piękną palmę za śmieszne pieniądze to od razu kupiłam. Areka nie wymaga za dużo troski. Trzeba ją tylko regularnie zraszać i postawić w miejscu ni to słonecznym ni to cienistym. Sukces gwarantowany.

Uwaga! Miła Areka rośnie jak wariatka i potrzebuje miejsca. Nie polecam do małych przestrzeni.

Monstera.

Kupienie monstery w Warszawie graniczy z cudem. Rozchodzą się na pniu. Ja po moją jechałam specjalnie do centrum ogrodniczego na obrzeże miasta i zapłaciłam za nią stanowczo za dużo. No, ale trudno. Jest piękna i nie żałuję. Mój okaz jest młodziutki – charakterystyczne liście z dziurami dopiero zaczynają się pojawiać.

Maranta.

Marantę pamiętam z dzieciństwa. Wtedy mi się nie podobała, teraz zmieniłam zdanie i jestem zachwycona tymi cętkami. Kupiłam ją sobie ostatnio na urodziny. Maranta jest bardzo ruchliwa i w ciągu doby potrafi odwrócić się kilka razy. To jedna z tych roślin, która bardzo jasno komunikuje, że jest żywym organizmem.

Radermachera.

Radermachera to chyba moja ulubiona roślina domowa. Spotkałam ją w kwiaciarni i wtedy nie wywołała mojego zachwytu. Ale ponieważ bardzo chciałam mieć nową roślinę to zdecydowałam się ją kupić. Pani w kwiaciarni powiedziała, że roślina była bardzo popularna w PRLu, bo uważano, że oczyszcza powietrze z nikotyny. Nie wiem, czy to prawda, nigdzie nie znalazłam takiej informacji. W każdym razie zakochałam się w niej dopiero w domu. Jest piękna i bardzo wdzięczna. Szybko rośnie – przycinałam ją już 2 razy. Łatwo można ukształtować ją w formę drzewka. I do tego ma piękne, zielone i lśniące liście. Patrzcie jaki słodziak.

Wszystkie zaprezentowane dziś kwiaty doniczkowe dobrze czują się w półcieniu lub w miejscu oddalonym od bezpośredniego nasłonecznienia, lubią mieć wilgotne podłoże i wymagają częstego spryskiwania miękką wodą. Żadna nie lubi stać w przeciągu. Dajcie znać, czy któraś szczególnie wpadła wam w oko.

 

%d bloggers like this: