Kwiaty domowe

Kwiaty doniczkowe. Kto ze mną mieszka? Część 2

Dobrze, czas uzupełnić poprzedni wpis. Od razu dodam, że osoby, które do mnie zadzwoniły, lub napisały SMSa z pochwałą moich roślin mają zaproszenie na poleżenie sobie pod moją palmą.

Dziś podrzucam zdjęcia reszty gromadki. Nadal nie wszystkie. Zorientowałam się, że kilka roślin opuściłam, bo są na wakacjach na balkonie. Kiedyś je pokażę.

Przy okazji podzielę się z wami informacją, że w kilku doniczkach pojawiły mi się ziemiórki, więc zamówiłam przez internet żółte lepy na robaki. I ktoś mi te lepy ukradł z mojej własnej skrzynki na listy. Lepy na robaki. Ukradł. Co za kraj…

Bananowiec musa.

Bananowce są bardzo wdzięczne. Rosną bardzo szybko, więc trzeba zapewnić im dużą doniczkę i sporo miejsca. Lubią ciepło, słońce i wilgotną ziemię. Mój wypuszcza jeden liść tygodniowo i chyba całkiem nieźle czuje się w mieszkaniu. Teraz, podczas lata, wynoszę go na balkon, żeby pogrzał się w słońcu. Ciemne plamy na liściach to cecha charakterystyczna tej odmiany.

Geranium.

Historia mojego geranium jest następująca. Dzwonię do mojej najlepszej przyjaciółki, która jest też najlepszym człowiekiem na ziemi i mówię, że chciałabym mieć geranium. Na co ona mówi, że jej mama ma najznamienitsze geranium w kraju, że jest Królową Geranium, że tvn chciało zrobić o tym serial dokumentalny (3 sezony). No, i że w związku z tym ona mi pozyska sadzonkę. Jedzie więc do własnej matki (150 km jedzie), pozyskuje sadzonkę, następnie wywala sadzonkę na ziemię (wraz z ziemią, doniczką i moimi nadziejami na szczęście), zbiera sadzonkę i wpycha na powrót do doniczki. Na co wchodzę ja – cała na biało. Przejeżdżam 400 km na trasie Warszawa- Wrocław, zabieram sadzonkę i przywożę na parapet mojej wynajmowanej kawalerki. Wygląda pięknie, chociaż nie dorastamy (ja i sadzonka) do pięt mamie mojej Justki, Królowej Geranium.

Corokia

Corokia to jedna z ciekawszych roślin jakie posiadam. Pochodzi z Nowej Zelandii, chociaż moja akurat pochodzi ze sklepu. Mieszka u mnie ok. 3 miesięcy. Dobrze czuje się w półcieniu, raczej nie przepada za zbyt wilgotną ziemią. Podlewam ją rzadko, dopiero wtedy jak ziemia porządnie wyschnie. Nie spryskuję jej wodą i nie wystawiam na bezpośrednie słońce. Wydaje się, że takie traktowanie jej odpowiada.

BTW – ona ma tak wyglądać. To nie jest tak, że mi uschła.

Flebodium złociste.

Wierzcie lub nie, ale to paproć. Ma przepiękne liście pokryte szaroniebieskim woskiem. Jak każda paproć lubi miejsca półcieniste, wilgotne, ale nie mokre podłoże i częste spryskiwanie wodą. Moja jest w domu od około miesiąca i stała już w 3 miejscach. Jakoś nie mogę jej znaleźć odpowiedniego stanowiska. Ale jak już znajdę to powinna zacząć rosnąć. Dam znać.

Kaktusy

Kaktusy polubiłam bardzo niedawno. Zawsze wydawały mi się lamerskie. Stoją i się kurzą. Ale kupiłam 3 w Ikei bo kosztowały jakieś 5 zł za komplet i były przeuroczo maleńkie. Od tego czasu trochę podrosły i na święta dostałam jeszcze jednego. I jakoś tak wydaje mi się, że są bardzo fajne. W tym roku je przesadziłam i pomyślałam, że bardzo chciałabym mieć jakiegoś wielkiego kaktusa w domu. Na razie nie mam na to miejsca, ale kiedyś sobie kupię.

Tymczasem, czy miłośnicy kaktusów mogą mi podpowiedzieć jak nazywają się moje egzemplarze i czego im w życiu potrzeba?

Kalatea

I na końcu moja kalatea. Dostałam sadzonkę od teściowej – pięknie rośnie, chociaż trochę zasuszają jej się końcówki liści. Podejrzewam, że to od zbyt suchego powietrza. Regularnie spryskuję ją wodą, ale widocznie potrzeba jej więcej. Kalatea lubi wilgotne podłoże i stanowiska półcieniste. Jest spokrewniona z marantą, więc mogłyby rosnąć koło siebie.

Moja kalatea bardzo dobrze czuje się w kuchni. Na początku miałam z nią problemy bo zaatakowała ją pleśń. Musiałam ją przesadzić, obłożyć czosnkiem i trochę przesuszyć. Jakoś sobie poradziła i teraz radośnie wypuszcza nowe liście.

To która roślina podoba wam się najbardziej? Może macie takie w domu? Chętnie poczytam o waszych sprawdzonych sposobach na opiekę. Dajcie znać.

%d bloggers like this: