Off topic

Landszafty Chile.

Byłam raz w życiu w Ameryce Południowej. Leciałam chyba z 18 godzin uwięziona na pokładzie samolotu British Airways i to była dla mnie lekcja życia, którą wam przekażę za darmo. Brzmi tak: jeśli jedzenie jest dla ciebie ważne, nigdy nie lataj brytyjskimi liniami #FishAndChips #Puke

Dziś nie popełniłabym tego błędu oraz zrobiłabym lepsze zdjęcia. Ale nie zrobiłam. Więc serwuję to co mam – zdjęcia przyrody z Chile. Jak tam byłam, to jeszcze nie wiedziałam, że mam zamiar blogować, wybaczcie oględność fotografii i zapewne brak ciekawostek roślinnych. Potraktujcie to jako galerię ogólną. Kiedyś może wrócę po szczegóły.

Na zdjęciu: Drzewa w parku Huerquehue. Nie dowiedziałam się nigdy jak się nazywają, ale są ogromne. Człowiek dla skali.
Na zdjęciu: Drzewa w parku Huerquehue. Foliowy płaszcz przeciwdeszczowy: Versace.
Na zdjęciu: Drzewa w parku Huerquehue.
Na zdjęciu: Drzewa w parku Huerquehue. Oraz nadal ja. Zdjęłam tylko mój płaszcz Versace.
Na zdjęciu: Drzewa w parku Huerquehue. Iglak na pierwszym planie to najprawdopodobniej odmiana araucarii.
Na zdjęciu: pustynia Atakama. Naprawdę zero roślin, tylko piach i sól.
Na zdjęciu: Atakama. Wiatr świszcze utwór Bajmu „nie ma wody na pustyni”
Na zdjęciu: Atakama. No nic nie ma.
Na zdjęciu: liście koki. Legalnie kupione od baby na targu. Żuje się je, żeby zapobiec chorobie wysokościowej. Ogólnie nic człowiekowi nie robią.
Na zdjęciu: Czasami na pustyni można znaleźć kaktusa. Tu konkretnie zobrazowana jest chwila, gdy próbujesz nie walnąć twarzą w 30 cm igły bo poślizgnęłaś się na kamieniu.
Na zdjęciu: Laguna Miscanti na Atakamie. Bardzo, bardzo wysoko. Człowiek się strasznie męczy po przejściu paru metrów. W tych warunkach rośnie tylko kłująca trawa.
Na zdjęciu: Las w Patagonii.
Na zdjęciu: Las w Patagonii. Ponieważ piździ tam jak w kieleckim to drzewa są raczej niskie i powykręcane. Te dodatkowo obrośnięte porostami.
Na zdjęciu: pingwiny na Ziemi Ognistej. Oprócz wody, trawy i pingwinów można czasami zobaczyć tam dzikie alpaki.
Na zdjęciu: kwiaciarnie w Santiago. Popularna jest tu stylistyka rodem z PRLu.
Na zdjęciu: Awokado w Chile to nie jest to samo co awokado w Polsce.
Na zdjęciu: czarna kukurydza – nigdy nie próbowałam, ale wygląda pięknie.
%d bloggers like this: