Warzywa na balkonie

Ogródek na balkonie – update majowy.

W maju mam urodziny. Mało pisałam, bo długo świętowałam. Ale teraz czas podsumowań.

Po pierwsze przypominam mój tragiczny koniec z truskawkami. Po odkryciu w ziemi miliarda larw wyrzuciłam je na śmietnik nawet bez próby walki. Do tej pory nie kupiłam i nie jadłam truskawek. Podświadomie boję się, że to co widziałam siedzi ukryte w środku owoców i to zjem.

Po drugie zaczyna brakować mi miejsca na balkonie. Już dawno pożegnałam się z możliwością posiedzenia na krześle. Powoli żegnam się też z możliwością swobodnego przejścia. Nie wiem co dalej.

Część sadzonek została rozdana wszystkim krewnym i znajomym królika. Reszta rośnie. I to patrzcie jak! To, jak rośliny wyglądały w kwietniu możecie sprawdzić TUTAJ

Cukinia na balkonie.

Cukinia rośnie całkiem spoko. Powoli zaczyna wychodzić za doniczkę i trzeba pomyśleć gdzie ją przestawić, żeby zaczęła swobodnie się płożyć. Zastanawiam się nad złożeniem stolika i krzeseł. Może wtedy zyskam trochę miejsca.

Jeśli macie jakieś doświadczenia z cukinią to dajcie znać. Jak podrośnie to mogę zaplątać odnogi, żeby rosły bardziej w kupie?

Marchewka na balkonie.

Marchewka rośnie bezproblemowo. Piękna natka. Mam nadzieję, że pod ziemią jest piękny korzeń. W sumie, to marchewka jest spoko – nie muszę się martwić o dodatkowe miejsce dla niej. Zyskała mój szacunek.

Pak choi na balkonie.

OK, tu coś nie poszło jak należy – pak choi poszedł w kwiaty. Nie ma co liczyć, że jeszcze się rozrośnie. W tym tygodniu zostanie zjedzony. Wysieję kolejny w czerwcu – latem powinien wyrosnąć lepiej. Mniej kwieciście, bardziej liściaście 🙂

W każdym razie jestem bardzo zadowolona z pak choi – rośnie szybko, nie wymaga dużo pielęgnacji i wygląda pysznie!

Rzodkiewka na balkonie.

Rzodkiewka została zjedzona. Dziękuję i pozdrawiam.

Była pyszna, więc wysiałam nową. Rośnie sobie.

Pomidory na balkonie.

Przyznaję, że w tym temacie przegięłam. 4 krzaki to niedużo. Ale jednak za dużo.

Plus jest taki, że beta (czyli niższa odmiana) już zaczyna pięknie owocować. Wysokie kwitną i czekam, aż zawiążą się owoce. Pięknie pachną.

W maju rozsypałam w ziemi naturalny nawóz z owczej wełny. Pomidory są żarłoczne, wymagają codziennego podlewania i częstego nawożenia. Oczywiście naturalnego. Nie po to je uprawiam, żeby podlewać chemią.

Wszystkie krzaczki mają już tyczki i są regularnie podwiązywane.

Rukola na balkonie.

Rukola to hit. Wysiałam maksymalnie dużo i gęsto, nie pikowałam i właściwie wcale się nią nie zajmowałam i wyrosła najlepiej z całego towarzystwa. Jest przepyszna – znacznie bardziej ostra w smaku niż ta sklepowa. Część już obcięłam, ale odrosły nowe liście. Myślę, że ta jedna skrzynka spokojnie starczy mi na najbliższe miesiące. Może nawet na całe lato. Żałuję, że nie posiałam też szpinaku, żeby mieć mix sałatkowy. Może zrobię to w przyszłym roku.

Dynia na balkonie

No dynia jest jakaś niemrawa. W porównaniu z cukinią to wygląda słabo. Może zbierze się w czerwcu.

Na koniec cebula na balkonie.

O tym nie robiłam oddzielnego wpisu, ale w wolnej skrzynce zasadziłam cebulę na szczypior – wschodzi w kilka dni. Jeśli chcecie mieć taki szczypiorek to kupcie w sklepie cebulę. Wystarczy, że zakopiecie ją w ziemi zostawiając mniej więcej 1/4 cebuli nad powierzchnią.

%d bloggers like this: